Pokazywanie postów oznaczonych etykietą renifery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą renifery. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 lipca 2012

Droga do Isortoq

Po kilkugodzinnej podróży łodzią wypełnioną sprzętem paralotniowym, wylądowaliśmy wreszcie w bazie Isortoq.
Pierwsze dni upłynęły nam na klarowaniu sprzętu i lotach rozpoznawczych w okolicy. Udało nam się zobaczyć z powietrza pierwsze renifery oraz polatać nad lodowcami.
Dorga do Isortoq.  Fot. Tomasz Chrapek
Nocne lądowanie. Fot. Tomasz Chrapek

Wieczorny lot powyżej 1000m.  Fot. Tomasz Chrapek

Szczepan na Synthesisie.  Fot. Tomasz Chrapek

Pierwsze renifery.  Fot. Tomasz Chrapek



piątek, 22 czerwca 2012

Grenlandia. Ku przygodzie

Jutro ruszamy ku przygodzie. Z lotniska w Reykjaviku lecimy do miasteczka Qaqortoq, gdzie przesiadamy się na łódź by po kilkugodzinnym rejsie wysiąść ostatecznie w Isortoq. Tam, na odizolowanej od cywilizacji farmie będziemy przez następne półtora miesiąca latać nad pociętym fiordami i rzekami lodowcowymi terenem zaganiając pasące sie dziko renifery.
Idea wykorzystania paralotni z napędem (PPG) przy hodowli reniferów pojawiła się po raz pierwszy rok temu, gdy grenlandzcy farmerzy postanowili zrobić kurs oraz zakupić sprzęt do latania w Polsce, przy okazji ściągając polskich instruktorów paralotniarstwa na Grenlandię, aby ci doszkolili ich na miejscu. Czynnikiem wymuszającym te zmiany był kryzys finansowy - koszty lotu paralotni z napędem są bez porównania niższe od kosztu wynajmu helikoptera z pilotem - dotychczasowego sposobu pracy.
Praca podobna jest do tego co robią islandzcy farmerzy, którzy raz do roku zganiają owce w jedno miejsce. Na Grenlandii jednak teren na którym dziko pasą się renifery jest nieporównywalnie większy (loty będą się odbywać nad obszarem większym niż Półwysep Reykjanes) oraz poprzecinany fiordami, jeziorami i rzekami lodowcowymi, które uniemożliwiają wykorzystanie lądowych środków transportu. Oprócz izolacji (do najbliższej miejscowości jest ponad 100km, brak sieci GSM) i niesprzyjających warunków pogodowych, dodatkowym utrudnieniem będą komary i muszki, które chmarami całymi występują w tym rejonie.

W wyprawie wezmą udział: Karol Pawlik, Szczepan Pawluszek, Paweł Sztuba i Tomasz Chrapek. Część sprzętu potrzebnego podczas wyprawy zasponsorowała firma Dudek Paragliders.
Więcej szczegółów na temat przedsięwzięcia można znaleźć na stronie: www.ppgreenland.wordpress.com oraz na Facebooku.
W miarę możliwości postaramy się umieszczać aktualności z przebiegu wyprawy.  





piątek, 30 września 2011

Grenlandzkie renifery i PPG

Islandia jest krajem dość egzotycznym, co do tego nie powinno być wątpliwości. Zarówno ze względu na swoje położenie, jak i kulturę. Jednak jeszcze bardziej ezgotyczna i niedostępna wydaje się być Grenlandia. Jednak to tam właśnie lokalni hodowcy reniferów wpadli na pomysł aby coroczny spęd tych zwierząt odbywał się za pomocą paralotni z napędem (PPG) zamiast niesamowicie kosztownego wynajmu helikoptera. Trzech hodowców z Grenlandii przybyło w tym celu na Islndię; chcieli dowiedzieć się o możliwość kupna sprzętu oraz nauki latania na PPG. Na miejscu Karol i Heniu uświadomili ich, że o wiele szybciej i taniej (koszt uszkodzonego podczas kursu sprzętu oraz czas dostawy na Islandię byłyby niewspółmierne do efektów) będzie zrobić to w Polsce. Tak taż uczyniwszy nasza trójka pomysłowych hodowców odbyła kilkudniowy kurs latanie w okolicach Trójmiasta, zakupili sprzęt oraz zasponsorowali przelot na Grenlandię swoim instruktorom w ramach doszkalania swych umiejętności na miejscu.
Szybko jednak okazało się, że pracy jest mnóstwo a paralotnie tylko 3 i to latające okazjonalnie. Zdecydowali się wówczas sprowadzić do pomocy naszych pilotów PPG z Islandii. Karol i Szczepan, który odbył bardzo szybkie, kilkudniowe szkolenie PPG, ruszyli z zapakowanymi napędami i resztą sprzętu na południowy zachód Grenlandii w miejsce, gdzie na przestrzeni setek kilometrów kwadratowych pasły się renifery. Główną przeszkoda okazała się być pogoda zapewniejąc tylko kilka dni lotnych podczas 3-tygodniowego pobytu. Jako że latanie odbywało się nad dzikimi terenami, po których niemożliwością jest poruszać się samochodem, każde przygodne lądowanie mogło zakończyć się skomplikowaną akcją powrotną. Na szczeście oprócz kilku mniejszych awarii i lądowania "na wstecznym" nic się chłopakom nie stało. Czas wolny uzupełniali poznając tajniki przyrządzania mięsa renifera, oprawy skór i rogów.
W przyszłym roku ekipa z pewnością wyruszy raz jeszcze na egztyczne paralotniowe "wakacje".